Powieść współczesna

„Sekret mojego męża” Liane Moriarty


Sekret.mojego.mezaZapewne już sam tytuł spowodował, że książka cieszy się ogromnym zainteresowaniem i od pewnego czasu pojawia się na zagranicznych listach bestsellerów. Polscy czytelnicy mogą znać autorkę z jej dwóch poprzednich powieści: A teraz śpij lub Kilka dni z życia Alice. Poniżej moje odczucia odnośnie jej najnowszego dzieła, Sekret mojego męża. Będzie krótko, treściwie, na luzie i bez spoilerów. Zapraszam 🙂

Z chwytliwego opisu promującego książkę dowiecie się, że jeden z bohaterów, John-Paul, napisał list do swojej żony Cecilii. W liście tym ujawnia skrywaną od lat tajemnicę. Zaczyna go od słów, które brzmią mniej więcej tak: „Najdroższa Cecilio, jeżeli czytasz ten list, to znaczy, że nie żyję…” I co? Surprise! John-Paul ciągle ma się świetnie, a list dostał się w ręce Cecilii o kilka dekad za wcześnie. (Obwiniać tu możemy jedynie Johna-Paula – może i facet jest inteligentny, ale, jak widać, gapowatości mu nie brakuje – takie dokumenty przechowuje się w sejfie, nie na strychu. [Aż się prosi, żeby powiedzieć: „helloł!”) No i ta-daaam! Cecilia już o wszystkim wie i od tej pory ich życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej.

Moja rada ku przestrodze wszystkich czytelników przymierzających się do tej książki: nie domyślajcie się od samego początku, jaką tajemnicę skrywa John-Paul. Czytajcie bez przesadnego analizowania historii bohaterów i poczekajcie cierpliwie, aż autorka sama ujawni Wam ten list. Mnie przed lekturą nikt takiej rady nie dał i niestety zgadłam, o co chodziło, przez co jestem uboższa o element zaskoczenia, jakiego czytelnik powinien doświadczyć mniej więcej w połowie, kiedy tajemnica Johna-Paula wychodzi na jaw. Smutne… ale przeżyję.

Wątek Cecilii i Johna-Paula jest jedną z trzech przeplatających się ze sobą historii. W pozostałych dwóch poznajemy Rachel i Tess; każda z nich boryka się z wymagającymi rozwiązania problemami, które intrygują w równym stopniu jak wspomniany wcześniej list. Oczywiście, wszystkie trzy historie są ze sobą luźno powiązane.

Całość czyta się lekko i przyjemnie, co jest plusem i minusem jednocześnie – treść ani nie rozczarowuje, ani nie porywa. Autorka potrafi zainteresować czytelnika. W prosty sposób kreuje sytuacje, wymagające od nas postawienia się na miejscu bohatera i zadania sobie pytania: co zrobiłbym na jego miejscu? Podobał mi się styl narracji, lecz nie byłam zadowolona z zakończenia, byłam właściwie na nie zła – jest to typowy dla mnie objaw pojawiający się, gdy bohaterki podejmują decyzje nie po mojej myśli. Epilog zaś wprawił mnie w osłupienie. Autorce należy się za niego ogromne uznanie. Ukazane są w nim historie bohaterów na zasadzie „co by było, gdyby…”, przeplatając je z krótkimi informacjami na temat tego, co rzeczywiście wydarzy się za kilka lat. Genialny zabieg. Dlatego moja ocena to 4/5; bez epilogu byłby jeden punkt mniej.

Jeżeli powyższe kilka zdań wzbudziło wasze zainteresowanie tą książką, to powinniście po nią sięgnąć. Jeżeli nie – cóż, w takim wypadku jest ona nie dla Was.

Wszystkich, którzy są już po lekturze lub są nią zainteresowani, zachęcam do komentowania – podzielcie się z nami Waszymi odczuciami. Rym powstał przypadkowo, nie był zaplanowany.

Cheers 😉

Moja ocena: 4/5 Zaraz po polskiej premierze
znajdziecie tu
link do książki
w księgarni internetowej
Selkar.pl

Tytuł oryginalny: The Husband’s Secret
Rok publikacji: 2013
Gatunek: powieść współczesna
Reklamy

2 myśli na temat “„Sekret mojego męża” Liane Moriarty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s