Powieść współczesna · Thriller

„Kwiaty na poddaszu” Virginia C. Andrews


14022Kwiaty na poddaszu to powieść otwierająca pięciotomowy cykl „Dollanganger”. Od dawna chciałam ją przeczytać – książka była bestsellerem, kiedy wydano ją po raz pierwszy i jest nim teraz, kiedy od 2012 roku Świat Książki zaczął wznawiać cały cykl. Projekt graficzny okładek – żywe kolory, pobudzające wyobraźnię obrazy, charakterystyczny krój czcionki – nie tylko przyjemnie łechta nasze poczucie estetyki, ale także sprawia, że książki rzucają się w oczy w towarzystwie innych pozycji. Poza tym nie da się zaprzeczyć, że jako czytelnicy jesteśmy łasi na ładne okładki, nieprawdaż? 🙂

Autorka swoją opowieścią hipnotyzuje od samego początku. Gdy otworzyłam Kwiaty na poddaszu, nie miałam właściwie czasu na czytanie, dlatego moim zamiarem było zerknięcie na kilka pierwszych zdań i odłożenie tomu na później. Intrygujący prolog i pierwszoosobowa narracja z punktu widzenia ośmioletniej dziewczynki w pierwszym rozdziale sprawiły, że trudno mi było oderwać się od lektury. W rezultacie nim się zorientowałam, byłam już kilkadziesiąt stron dalej, a ostatnie pół godziny z mojego życia uciekło, jak mi się zdawało, w ciągu minuty. Jeśli takie zjawisko nie jest hipnozą, to w takim razie co nią jest? 😉

A tak zaczyna się ta historia: Cathy przedstawia nam swoją kochającą się sześcioosobową rodzinę, do której należy jej rodzeństwo – Chris, bliźnięta Cory i Carrie oraz rodzice. Jedynym żywicielem rodziny jest ojciec. Po wielu latach sielankowego życia dochodzi do katastrofy. W wypadku samochodowym dzieci tracą ojca, a żona ukochanego męża. Jak jego śmierć wpłynie na tę z pozoru idealną rodzinę? Okazuje się, że to katalizator serii nieszczęść, jakie spadną na Cathy i jej rodzeństwo. Przez brak środków do życia, cała piątka przeprowadza się do domu, w którym wychowała się Corinne, matka dzieci. Nie zostają jednak przyjęci z otwartymi ramionami. Przez małżeństwo z Chistopherem, Corinne została przed laty wydziedziczona, a rodzice do tej pory pałają do niej nienawiścią. Ojciec postanawia jej przebaczyć, jednak ze strachu przed nim Corinne zataja fakt, że urodziła swojemu mężowi czwórkę dzieci. Aby ponownie wkupić się w jego łaski i odziedziczyć jego fortunę, „na dzień, najwyżej tydzień” ukrywa dzieci w niezamieszkałej części ogromego domu, a sama zaczyna grać rolę oddanej córki. Jednak pokój z poddaszem staje się dla Cathy, Chrisa, Coryego i Carrie więzieniem na nieco dłużej, niż obiecywała im matka…

Wydarzenia, które mają miejsce później są oburzające, przez co wyciskają z czytelnika wiele emocji. Oburza niesprawiedliwość, niewrażliwość na cierpienie dzieci, nieodpowiedzialność dorosłych ludzi, ich okrucieństwo, a najbardziej relacje panujące między bohaterami. Czytelnik jest zmuszony do postawienia kilku pytań, bowiem w powieści mamy do czynienia z wieloma kontrowersyjnymi wątkami. Pierwszym z nich jest zakazana miłość. Czy miłość romantyczna pomiędzy członkami tej samej rodziny jest dozwolona? Jaki stopień pokrewieństwa musi łączyć dwoje ludzi, aby taki związek był do zaakceptowania? Na co w takich przypadkach zezwala społeczeństwo, a na co Bóg? Innym wątkiem jest cierpienie dzieci. Z jednej strony nie chcemy o tym czytać, z drugiej – im dotkliwsze ich cierpienie, tym większe zaangażowanie emocjonalne z naszej strony.

Ciekawi, świetnie wykreowani bohaterowie – żadna postać nie zlewa się z inną – sprawiają, że nie ma momentu, w którym książka by nudziła. Tempo akcji jest równomiernie rozłożone na całą powieść, dzięki czemu czyta się ją bardzo płynnie. Co do treści – jest szokująca i zapewne w wielu czytelnikach będzie wzbudzała niesmak, jednak nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że obok tej książki nie da się przejść obojętnie, a przeczytawszy ją, nie da się o niej zapomnieć.

Czy sięgnę po kolejne cztery części? Nie mam co do tego wątpliwości – jestem niesamowicie ciekawa dalszych losów bohaterów. Co więcej, przez te kilkaset krótkich stron Kwiatów na poddaszu zdążyłam się do nich przywiązać (cel autorki po raz kolejny osiągnięty), dlatego liczę na to, że szczęście zacznie się do nich powoli uśmiechać. „Powoli”, bo skoro ich losy zapisano aż w kilku częćiach, to z pewnością jeszcze swoje wycierpią…


Ciekawostki:

  • Powstały dwie ekranizacje: pierwsza w roku 1987 w reżyserii Jeffreya Blooma – scenariusz odbiega od treści książki; druga jest bardziej wierna książce i swoją światową premierę miała w styczniu 2014 roku, wyreżyserowała ją Deborah Chow. Tę drugą wersję oglądałam i raczej jej nie polecam – Ellen Burstyn świetnie zagrała rolę babci dzieci, ale poza jej kreacją film oceniam na kiepski.
  • Ogród cieni – ostatnia część cyklu została wydana rok po śmierci autorki; właściwie trudno powiedzieć, kto jest „bardziej” jej autorem – Virginia Andrews, która jeszcze przed śmiercią nakreśliła plan wydarzeń powieści i napisała jej fragmenty, czy ghostwriter autorki Andrew Neiderman, który tę powieść (a przynajmniej sporą jej część) w rzeczywistości napisał.

Moja ocena: 5/5

Sprawdź cenę tej książki na:

selkarPolecamy!
Bardzo atrakcyjne ceny!

Tytuł oryginalny: Flowers in the Attic
Cykl: Dollanganger (część 1)
Rok wydania pierwszej części: 1979
Gatunek: powieść współczesna, thriller, dramat
Reklamy

8 myśli na temat “„Kwiaty na poddaszu” Virginia C. Andrews

    1. Koniecznie przeczytaj, na pewno warto! Nie wiem czy to tylko mnie ta książka tak wciągnęła, ale naprawdę przeczytałam całość jak zahipnotyzowana 🙂

  1. Jak to się stało, że nie zauważyłam Twojej recenzji od razu? 😀 Tym bardziej, że czekałam od momentu Goodreadsa na nią 😀 Nie wiem – ślepość 😀 „Kwiaty na poddaszu” to taka absolutna amerykańska klasyka – zawsze pojawia się w jakimś zestawieniu pozycji obowiązkowych do poznania i (jak sie pewnie domyślasz) na mojej liście już też od dawna figuruje. Muszę koniecznie nadrobić!

    1. O… a na GR nie działał link? Wrzucamy tam info z linkiem zawsze już po tym, jak zamieścimy recenzję na blogu, także jeżeli kiedykolwiek znajdziesz coś tam, będzie to znak, że tu na pewno też już jest ;)) A z „Kwiatami…” trzeba się zapoznać, masz rację. Ale z następnymi częściami cyklu już niekoniecznie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s