Powieść współczesna

„Pewnego dnia” Emily Giffin


Emily Giffin - Pewnego dniaKsiążki Emily Giffin już od jakiegoś czasu migały mi przed oczami, nieustannie ukazując się w katalogach, na stronach internetowych, czy na półkach księgarni. Wreszcie więc postanowiłam jedną z nich przeczytać. Coś w nich musi być szczególnego, pomyślałam, skoro Wydawnictwo Otwarte wydaje je jedna za drugą. Padło na Pewnego dnia, z czego niezmiernie się cieszę – powieść bardzo mile mnie zaskoczyła i teraz mam ochotę, by w przyszłości zapoznać się z innymi pozycjami autorki.

Nie jest to oczywiście pozycja dla wszystkich. Nie znajdziecie tu szybkiej akcji ani jej zaskakujących zwrotów; nie ma burzliwej historii miłosnej, godnych zacytowania wersów z mądrościami życiowymi, a przekleństw naliczyłam dokładnie półtora. Myślę natomiast, że wielbicielom powieści obyczajowych – takich, gdzie czas płynie spokojnie i powoli, Pewnego dnia powinno przypaść do gustu.

Głównymi bohaterkami są Marianne i Kirby – matka i córka. W pierwszoosobowej narracji opowiadają nam na przemian o swoich odczuciach, a opowiadać jest o czym, dlatego że ich pierwsze spotkanie ma miejsce dopiero, gdy Kirby kończy osiemnaście lat. Dzieje się tak przez to, że osiemnaście lat temu, wydawszy córkę na świat, Marianne oddała ją do adopcji. I tu zaczyna się historia, w której od Marianne dowiecie się, co wpłynęło na podjęcie takiej decyzji, a Kirby opowie wam, jak wygląda poznanie biologicznej matki. Dodam, że ową matką jest kobieta, która specjalnie uaktualniała w szpitalu swój adres, licząc się z tym – a raczej na to – że córka kiedyś o niego zapyta i ją odnajdzie. Tak też się dzieje. Pewnego dnia Marianne otwiera drzwi, zastając za nimi Kirby. Co teraz?

Przez wydarzenia, które mają miejsce później, całość wydaje mi się mało wiarygodna. Niejednokrotnie zastanawiałam się, czy w prawdziwym świecie ludzie akurat w taki sposób reagowaliby na poszczególne sytuacje i dochodziłam do wniosku, że to mało prawdopodobne. Obniżyło to nieco moją ocenę, jednak nie wpłynęło na to, jak bardzo historia Marianne i Kirby mi się podobała. Nie zmieniło też emocji, jakie towarzyszyły mi przez całą książkę. Pomimo smutku, którym cała historia jest wręcz przesiąknięta, znajdziecie tu taką samą dawkę optymizmu.

Autorce nie mam nic do zarzucenia, nasze pierwsze spotkanie uznaję za udane. Jej styl pisania jest prosty, a słownictwo niewyszukane i choć zwróciło to moją uwagę, w żadnym stopniu mi nie przeszkadzało. Wykreowane przez nią postaci są barwne i niebanalne (to największy plus książki), a ich opowieść chwyta za serce. Spodobało mi się również to, że oczekiwałam zupełnie innego zakończenia.

Często tak sobie myślę, że to niesamowite, jak bardzo fikcyjna opowieść potrafi wpłynąć na nastrój. Przecież czytając, zdajemy sobie sprawę, że zarówno bohaterowie, jak i to, co im się przytrafia, jest wymysłem autorów. A jednak! 😉 Pewnego dnia to idealny przykład powieści, która sprawia, że w zabawnych momentach się śmiejemy, gdy na jaw wychodzą tajemnice, przechodzi nas dreszcz, a gdy bohaterowie się wzruszają, nam też łezka kręci się w oku.

Tak przynajmniej było ze mną.

Moja bardzo zawyżona ocena: 4/5

Sprawdź cenę tej książki na:

selkarPolecamy!
Bardzo atrakcyjne ceny!

Tytuł oryginalny: Where We Belong
Rok pierwszego wydania: 2013
Gatunek: powieść obyczajowa, powieść współczesna
Reklamy

3 thoughts on “„Pewnego dnia” Emily Giffin

  1. Czytałam od tej autorki książkę, pt. „Dziecioodporna” i jakoś mnie nie zachwyciła, ale ta książka wydaje się ciekawa i Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła 🙂

    1. Hm… Nie wiem, o czym jest „Dziecioodporna”, chociaż po tytule można się domyślać, że o niczym pozytywnym. Za to „Pewnego dnia” to naprawdę optymistyczna powieść, więc wydaje mi się, że czytałoby Ci się ją o wiele przyjemniej 🙂 Ja ją w każdym razie polecam 😉

  2. Brzmi całkiem fajnie, jak taka lżejsza lektura pozwalająca przewietrzyć głowę. Też już nie raz słyszałam o Giffin, chyba muszę poszukać jej książek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s