Literatura klasyczna

„Hrabia Monte Christo” Aleksander Dumas


hrabiamoentechristoetoCzytanie Hrabiego Monte Christo było jak kojąca maść na rany, zielona herbata oczyszczająca umysł z całego dnia wrażeń, kąpiel w chłodnym morzu w upalny dzień, czy wygodna poduszka dla zmęczonego karku. Tak wspaniała jest to powieść! Była jedną z tych książek, które z jednej strony chciałoby się pochłonąć w dwa dni, z drugiej czytać po małych fragmentach, by jak najdłużej się nią delektować. Opowiada o miłości i nienawiści, przegranych i zwycięstwach, niesprawiedliwości i zemście. Pokazuje, co człowiek powinien cenić i czego unikać. Nic dziwnego, że jest to jeden z największych klasyków literackich wszech czasów.

Jak na pewno wszyscy wiedzą, głównym motywem w tej powieści jest zemsta. Główny bohater to Edmund Dantes – młody i zdolny marynarz, bez pamięci zakochany w pięknej Mercedes. Edmunda spotyka nieszczęście – za sprawą zmowy zawistnych znajomych zostaje aresztowany w dniu swojego ślubu i niesprawiedliwie wtrącony do więzienia, gdzie spędza wiele lat. Gdy ponownie znajduje się na wolności, wprowadza w życie perfekcyjnie ułożony plan zemsty na wszystkich, którzy przyczynili się do jego cierpienia. Od tej chwili Edmund Dantes to tajemniczy hrabia Monte Christo, który, ukrywając swoją prawdziwą tożsamość, wkracza do kręgu swoich wrogów.

Ach, wiele rzeczy podobało mi się w tej powieści. Po pierwsze przesłanie – sprawiedliwość dosięga złych ludzi, dobrym wynagradza cierpienia. Po drugie – zauważyliście mój poetycki nastrój w pierwszym akapicie tegoż wywodu? To język powieści wpłynął na mnie w ten sposób 🙂 Uwielbiam taki język – częściej sięgam po literaturę współczesną niż klasyki napisane przed dwoma wiekami, dlatego zdania typu „Czy jesteś pan kontent?” były miłą odmianą. Po trzecie narracja. Narratorem powieści nie jest hrabia Monte Christo, mimo że jest on jej głównym bohaterem. Narrator śledzi wiele postaci i niejednokrotnie zwraca się bezpośrednio do czytelnika, tłumacząc niektóre wydarzenia i dodając od siebie informacje, których nie moglibyśmy dowiedzieć się ze scen; jest on naszym przyjacielem i chce, abyśmy mieli jak najjaśniejszy obraz sytuacji. Bardzo fajny zabieg.

Trucizny, przekręty, tajemnice, zwroty akcji – w dzisiejszych czasach wszystko to znamy, więc nie każda książka zawierająca wszystkie te elementy zrobi na nas wrażenie. Ale kiedy pomyślę o tym, jak odebrano tę powieść w czasach, gdy została opublikowana, nabiera ona w moich oczach kolosalnych rozmiarów. Tak mistrzowsko skonstruowana intryga na pewno wpłynęła na wiele przyszłych pokoleń pisarzy tworzących kryminały i nie tylko. To arcydzieło, które ja odbieram trochę jako baśń, gdzie główny bohater może zdziałać cuda i ma absolutną kontrolę nad biegiem wydarzeń.

Jak to zwykle u mnie bywa, po przeczytaniu książki oglądam jej ekranizację. W moje ręce wpadła najsłynniejsza i najmłodsza adaptacja „Hrabiego…” z 2002 roku z Jimem Caviezelem w roli głównej. Pierwsze wrażenie po obejrzeniu filmu? Pierwsza połowa – rewelacja. Sceny w więzieniu – wow. Od drugiej aż do końca: och, jak namieszali! Czytając, zastanawiałam się jak scenarzyści zamierzali zmieścić te tysiąc dwieście stron w dwóch godzinach. To oczywiście niemożliwe, dlatego w filmie nie ma, jak na moje oko, około 70% wydarzeń z książki, a znaczna część tych, które w nim są, została wyssana z palca (należącego do scenarzysty, nie Alexandra Dumasa). Film jednak zawiera kluczowe elementy książki – zemstę hrabiego Monte Christo. Odbyła się ona w zupełnie inny sposób niż w książce, ale się odbyła.

Osobie, która nie czytała książki, albo czytała ją bardzo dawno temu, nie będzie to przeszkadzać. Mnie, która obejrzała film godzinę po skończeniu książki, wywracały się oczy z niedowierzania, że fabuła aż tak uległa zmianie. Nie będę mówić, gdzie są różnice, żeby nie spoilerować, ale… Aż tak? Serio? No cóż. Potrafię jednak spojrzeć na tę ekranizację (hm, zastanawiam się, czy to słowo nie powinno być w cudzysłowie) obiektywnie, więc mimo tego, że tak dużo zostało zmienione, film mi się podobał. Myślę że jest przystępny, trzyma w napięciu, porusza, i zawiera zemstę, a więc to, co najważniejsze.

Czy polecam? Zdecydowanie tak, choć nie jest to książka dla każdego. Jest długa i występuje w niej wiele postaci, a każda odgrywa ważną rolę. Zabierając się za nią, miejcie to na uwadze. Sam hrabia natomiast to postać doprawdy przerażająca. Nikt nie chciałby mieć takiego człowieka za wroga, ale warto się z kimś takim zapoznać.

Moja ocena: 5/5

Sprawdź cenę tej książki na:

selkarPolecamy! Bardzo atrakcyjne ceny!

Tytuł oryginalny: Le comte de Monte-Cristo
Rok pierwszego wydania: 1844
Gatunek: literatura klasyczna
Advertisements

3 thoughts on “„Hrabia Monte Christo” Aleksander Dumas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s