Powieść · Powieść współczesna

„Kometa i Ja: Jak przygarnięty pies uratował mi życie” Steven D. Wolf, Lynette Padwa


kometa-i-ja-jak-przygarniety-pies-uratowal-mi-zycie-b-iext24688187Czy wierzycie w istnienie prawdziwej więzi przyjaźni pomiędzy psem i jego właścicielem? Czy pies, tak jak człowiek, również może okazywać emocje? I nie chodzi mi tutaj o zwykłe merdanie ogonem na widok właściciela, ale o wyrażanie troski, współczucia, czy nawet dezaprobaty. Ja, po przeczytaniu tej książki zaczęłam w to wszystko wierzyć. Co więcej, mojego psa traktuję teraz zupełnie inaczej 🙂

Tytułowa Kometa to suczka z rodziny chartów – znakomitych psów wyścigowych. Charty od zarania dziejów towarzyszyły człowiekowi. Początkowo, traktowano je jako ozdoby dworów i pałaców. Ba! Niektórych starożytnych władców nawet chowano razem ze swoimi pupilami – tak bardzo ta rasa zaskarbiła sobie uznanie człowieka. Charty to zwierzęta posiadające piękną atletyczną budowę ciała, silne łapy oraz niezwykłą zwinność. Dlatego też, po pewnym czasie psy te zaczęły towarzyszyć ludziom podczas polowań, naganiając zwierzynę. Jednak kiedy człowiek odkrył, że ich niesamowita szybkość oraz bystry wzrok (potrafią się rozpędzić do 80km/h i dostrzegają najmniejszy ruch z odległości 1 km) może się przysłużyć w celach zarobkowych, charty zaczęto hodować, aby wystawiać je potem na wyścigach. Szkolone już od pierwszych miesięcy życia oraz zamykane przez lata w ciasnych boksach, charty znają tylko tor wyścigowy oraz swojego trenera. Nie wiedzą, jak wygląda życie na zewnątrz areny, nie potrafią się bawić ze swoimi psimi towarzyszami i nie wiedzą jak się zachowywać w obecności obcych ludzi. Kiedy zaczynają się starzeć, bądź odniosą kontuzję, która dyskwalifikuje je z udziału w wyścigach, ich właściciele zwyczajnie je porzucają, bądź nawet uśmiercają…

Na szczęście istnieją liczne organizacje i zrzeszenia, które pomagają takim czworonogom, dając im schronienie oraz otaczając troskliwą opieką i miłością. Do takiego właśnie miejsca trafia główny bohater, Steven. Zachęcony przez właścicielkę farmy, na której mieszkają te biedne, porzucone psiaki, mężczyzna decyduje się przygarnąć jednego z nich. Ale to nie on dokonuje wyboru charta. To Kometa wybiera jego, jako swojego nowego właściciela. Steven posiada już dwa psy, cudowne golden retrievery, i nie jest do końca pewien, czy poradzi sobie z kolejnym czworonogiem, tym bardziej, że charty to zwierzęta bardzo wymagające. Jednak jego największym problemem jest bardzo nadwątlony stan zdrowia – mężczyzna cierpi na poważne i liczne schorzenia kręgosłupa, które uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie. Steven często ma problemy z chodzeniem, ubieraniem się, czy nawet zwykłym wstawaniem z łóżka. Z powodu swojej choroby zaczyna odizolowywać się od swojej rodziny, przyjaciół i kolegów z pracy. Kupuje domek w Sedonie, cieplejszym obszarze Arizony, i przeprowadza się tam razem ze swoją nową towarzyszką, Kometą.

Z dnia na dzień, więź między Stevenem i Kometą zaczyna się przeradzać w prawdziwą przyjaźń. Steven stara się okazywać charcicy miłość i troskę, próbując zdobyć sobie jej zaufanie. Po niedługim czasie pies zaczyna się odwdzięczać właścicielowi, wyrażając swoją sympatię oraz podziękowanie na różne możliwe sposoby, głównie poprzez motywowanie Stevena do aktywności fizycznej. Mężczyzna zauważa również, że Kometa jest na tyle silna i sprawna, że mogłaby zacząć mu pomagać w czynnościach życia codziennego, takich jak wstawanie z krzesła, chodzenie na długie dystanse czy pchanie wózka sklepowego. Steven, będąc oficjalnie osobą niepełnosprawną, obmyśla plan, jak uczynić z Komety swojego psa towarzyszącego. Rozpoczyna żmudne szkolenie, które przepełnione jest nie tylko ciężką pracą, ale również scenami, które rozbawiły mnie do łez 🙂

Tak się rozpisałam, że w sumie mogłabym wam streścić całą książkę 😀 Ale nie zrobię tego, gdyż chciałabym żebyście sami wczytali się w historię Stevena i Komety. To piękna, pełna ciepła i radości opowieść, chociaż nie brakuje w niej momentów smutnych, czy zaskakujących. Jednak obecność Komety, jej osobowość i to, w jaki sposób traktuje swojego właściciela zawsze przywołuje uśmiech na twarzy, bądź ostatecznie łzy wzruszenia. Każdy dzień spędzony z tą zadziorną charcicą przynosi nowe, pozytywne doznania, a o przygodach Stevena czyta się z wielkim zainteresowaniem. Pomimo wzlotów i upadków, kibicowałam Stevenowi i Komecie do samego końca! Dajcie się ponieść pozytywnej energii i przeczytajcie historię przygarniętego psa, który uratował i zmienił niejedno życie 🙂

Moja ocena: 4/5

Sprawdź cenę tej książki na:

selkarPolecamy!
Bardzo atrakcyjne ceny!

Tytuł oryginalny: Comet’s Tale: How the Dog I Rescued Saved My Life
Rok wydania: 2012
Gatunek: powieść obyczajowa
Reklamy

2 myśli na temat “„Kometa i Ja: Jak przygarnięty pies uratował mi życie” Steven D. Wolf, Lynette Padwa

  1. Jako psiara absolutna (sama mam dwa potwory) pewnie wyłabym już od pierwszych stron książki 😀 Takie historie ZAWSZE mnie wzruszają na maksa – wystarczy nawet jakiś mały filmik o weteranie powracającym do domu, czy psiaki, który kogoś uratował i od razu łzy w oczach 😉

    1. Ja mam tak samo 🙂 Ale mimo wszystko, polecam tę książkę ze względu na pozytywny charakter tych wszystkich wzruszeń. Książka jest na prawdę przeurocza!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s