Miszmasz · Powieść

Książki, których się boję…


Jak każdy bookoholik, posiadam w domu mnóstwo książek: na półkach, na szafie, w pudłach pod biurkiem, na stoliku nocnym, na stole… W zasadzie książki okupują w moim pokoju każdą wolną płaską powierzchnię. Od czasu do czasu przenoszę którąś w inne miejsce, żeby wygospodarować trochę przestrzeni na te nowe. Jednak zauważyłam, że posiadam również książki, które omijam bardzo szerokim łukiem i tylko od czasu do czasu wycieram z ich grzbietów warstwę kurzu. Dlaczego tak się dzieje? Czy żałuję, że dałam im schronienie w moim pokoju? A może to tylko biedne, nietrafione prezenty od rodziny/znajomych? Poniżej przedstawiam listę książek, które boje się otworzyć – z krótkim uzasadnieniem moich lęków 🙂

1. William P. Young „Chata”

 Chata YoungKilka lat temu zamówiła tę książkę na Amazonie, gdyż opis wydał mi się bardzo intrygujący:

„Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie. Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu , Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.”

Dzisiaj stwierdzam, że to nie jest tematyka dla mnie. Kwestia religii jest mi raczej obojętna i nie gra w moim życiu większej roli. Dosyć sceptycznie podchodzę do wszelkiego typu objawień, nawróceń, cudów czy innych „okołowierzeniowych” przypadków. Do tej książki muszę po prostu jeszcze dojrzeć…

2. Stephen King „Pod kopułą”

pod_kopulaTa książka przeraża mnie … objętościowo. Moja anglojęzyczna wersja zawiera 880 stron (polska edycja 928!). Nigdy nie lubiłam czytać tak długich powieści, 300-400 stron to maksimum, które jestem w stanie znieść 🙂 A wiem, że w przypadku Kinga objętość nie zawsze idzie w parze z porywającą treścią, ponieważ nasz król horroru ma słabość do rozwlekłych i często nic nie wnoszących opisów. Będzie to prawdopodobnie ostatnia książka Stephena Kinga, którą przeczytam 🙂

 

 

 

 

3. Lauren Oliver „Delirium”

deliriumDlaczego boję się sięgnąć po tę książkę? Po pierwsze primo, jest to gatunek YA, który jest mi totalnie obcy. Z serii dla młodzieży przeczytałam jedynie „Igrzyska śmierci” i chyba mam po tej książce zbyt wygórowane oczekiwania. Po drugie primo, powieść traktuje o miłości w świecie, w którym miłość jest zakazana. To chyba zbyt banalne i zbyt ckliwe jak na moje sadomasochistyczne przyzwyczajenia 🙂

 

 

 

 

 

4. Emma Donoghue „Pokój”

pokojWyobraźcie sobie taką sytuację:

„Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu bawi się i uczy ze swoją mamą. Na noc mama układa go do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick.
Dla Jacka Pokój jest domem, dla jego Mamy więzieniem, w którym została zamknięta przed siedmioma laty. Dzięki ogromnej determinacji, pomysłowości i bezgranicznej matczynej miłości udało jej się stworzyć dla synka namiastkę normalności. Niestety ciekawość chłopca rośnie z wiekiem i Mama zdaje sobie sprawę, że Pokój nie wystarczy mu na długo…”

Obawiam się, że ta powieść totalnie mnie rozklei i będę ryczeć przez tydzień, jednocześnie zadając sobie pytania typu „Dlaczego?!” lub „Jakim zwyrodnialcem trzeba być, żeby coś takiego zrobić?!”. Jestem bardzo wrażliwa na dziecięcą krzywdę i strasznie przeżywam sytuacje, w których szczęśliwe dzieciństwo jakiegoś szkraba zostaje zburzone przez głupotę lub okrucieństwo dorosłych.

5. Markiz de Sade „Sto dwadzieścia dni Sodomy”

120-dni-sodomySam de Sade powiedział o swojej książce, że: „jest najbardziej nieczystą opowieścią, jaka powstała od początku świata. Podobnej nie spotka się ani u starożytnych, ani u nowożytnych”.

Któregoś pięknego dnia otworzyłam tę książkę na przypadkowej stronie i wczytałam się w opisywane przez de Sade obrzydliwe seksualne dewiacje, w których brali udział duchowni, nieletnie panny, nieletni młodzieńcy oraz liczne grono zamożnych i wysoko postawionych jegomościów. Szczerze? Zebrało mi się na wymioty… I chociaż książki opisujące wszelkie zwyrodnienia i zboczenia nie są mi obce (uwielbiam Jacka Ketchuma i Edwarda Lee), to Markiz de Sade musi jeszcze chwilę poczekać zanim wsiąknę w jego chory świat.

A Wy? Czytaliście którąś z powyższych książek? Może zdołacie przegonić moje lęki i zachęcicie do sięgnięcia po daną pozycję 🙂

 

Advertisements

6 thoughts on “Książki, których się boję…

  1. Ja uwielbiam Pod Kopułą, ale to nie znaczy, że Tobie musi się spodobać. Tym bardziej skoro masz w oryginale i nie lubisz grubasów. A może by tak zacząć i zobaczyć jak „wchodzi”? Przecież zawsze możesz odłożyć, nikt cie nie będzie rozliczał 😉
    A książkę dostałam od Olgi z Wielkiego Buka, bo jej się nie podobała. A ona przecież lubi Kinga. Więc, jak widać, różnie bywa nawet z mistrzem 😉

  2. Pod kopułą – jakoś nie mogę się przemóc, oglądałam serial na jej podstawie (typowa amerykańska papka, idealna na odmóżdżenie po ciężkim dniu), ale muszę w końcu się przekonać i zapoznać bliżej z powieścią 😛 Książką, która zalega mi na półce już kilka lat są „Obszary odmienności. O Marii Komornickiej” Izabeli Filipiak – moja wymarzona pozycja, którą dostałam kilka lat temu w prezencie. Czytam czasami fragmenty, ale jakoś nie mogę zanurzyć się w świat poetki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s