Horror · Thriller

„Gra Geralda” Stephen King


stephen-king-gra-geraldaNigdy mnie nie przekonywały miejsca wypoczynku letniego, takie jak domek w środku lasu, gdzie na próżno szukać pomocy w razie jakiegoś niebezpieczeństwa. Często sobie wyobrażałam, że po  zmroku wychodzą z ukrycia przerażające stworzenia, które tylko czekają, żeby kogoś dopaść. Jednak, jeżeli chodzi o literaturę, to od zawsze fascynowały mnie powieści, których fabuła toczy się w takich właśnie domkach. A Stephen King, nie dość, że osadził akcję „Gry Geralda” w lesie, to jeszcze nad brzegiem jeziora. Po prostu delicje! 🙂

Gerald i Jessie są małżeństwem od wielu lat. Niby wszystko układa się między nimi dobrze, ale mężczyzna, chcąc od czasu do czasu wprowadzić trochę pikanterii do ich sypialni, postanawia zabrać żonę na weekend do domku nad jeziorem Kashwakamak (tę nazwę ciężko było czytać nawet w myślach 🙂 ) i zagrać z nią w niewinną, lecz dosyć brutalną grę. Nie jest to jego pierwszy taki pomysł, więc kobieta bez oporów daje się przykuć do łóżka policyjnymi kajdankami. Jednak, kiedy Gerald staje sie zbyt natarczywy, Jess funduje mu solidnego kopniaka w krocze, po którym mężczyzna już się nie podnosi z podłogi. Okazuje się bowiem, że Gerald miał kłopoty z sercem i umiera na zawał. Przerażona Jessie początkowo wpada w panikę, lecz szybko dochodzi do siebie i zaczyna obmyślać plan przetrwania. Tym bardziej, że z dala słychać mrożące krew w żyłach wycie psa i warkot piły mechnicznej….

Jednak najgorsze okazuje się być to, co czai się w głowie kobiety i od wielu lat nie daje jej spokoju. To coś, co wydarzyło się 20 lipca 1963 roku nad jeziorem w stanie Maine w dzień całkowitego zaćmienia Słońca. Tego dnia, dla Jess zgasło nie tylko Słońce. W niej również coś zgasło, lecz nie na zawsze. Po prostu schowało się głęboko w jej umyśle i przez wiele lat Jessie starała się nie dopuścić, aby te wspomnienia znów ujrzały światło dzienne. Ale będąc zdaną na samą siebie, leżąc w łóżku ze skutymi dłońmi, Jess zaczyna odtwarzać wydarzenia z tamtego dnia wciąż na nowo, za każdym razem zwracając uwagę na nowe szczegóły. A prawda okazuje się być niemal zabójcza…

W przerwach między rozmyślaniami, kobieta musi się uporać z doskwierającym pragnieniem oraz uwierającymi kajdankami, lecz szklanka z wodą na półce nad jej głową wydaje się być oddalona o mile świetlne, a krem „Nivea”, dzięki któremu mogłaby pozbyć się kajdanek, za chwilę na pewno stoczy się za zagłówek łóżka. Jednak te problemy okazują się niczym w porównaniu z tym, co Jessie po zmroku zauważa w kącie pokoju. Ktoś, lub coś, czai się tam i czeka w cieniu. Jessie, wyczerpana i niemal mdlejąca ze strachu, nie jest w stanie ocenić, czy to postać ludzka, czy tylko jej wybujała wyobraźnia. Kiedy jednak dostrzega zarys bladej, zniekształconej twarzy oraz nienaturalnie długie ramiona, desperacko zaczyna poszukiwać sposobu na ucieczkę.

Po raz kolejny King poczęstował mnie sporą dawkę zniesmaczenia, zakłopotania i niepewności. Klaustofobiczność tej powieści jest wręcz paraliżująca. Jedynym minusem była dla mnie 1-osobowa narracja, która momentami stawała się nużąca i przytłaczająca. Mimo wszystko, „Gra Geralda” to niezła porcja grozy! Polecam!

Reklamy

12 thoughts on “„Gra Geralda” Stephen King

  1. Książka przyzywała mnie z półki w księgarni, ale nie sięgnęłam po nią, a teraz po tej recenzji biegnę po nią:)

  2. Ja w tym momencie doczytuję Kinga, wszystko tego autora, co jeszcze nie zostało przeze mnie przeczytane 🙂 „Gra Geralda” też czeka w kolejce. Ale to za chwilę. W kolejce czeka „Dziedzictwo Orchana” od Wydawnictwa Kobiecego 🙂 Inny klimat, ale czytałam same pozytywne opinie na temat tej książki. I jeszcze „Dziecko wspomnień” – intrygujący tytuł, prawda?

  3. Jeszcze nigdy nie miała w rękach książki Stephena Kinga, ale ostatnio często o nich słyszę. I niedawno wypożyczyłam sobie jakieś grube tomidło jego autorstwa. Jestem ciekawa jego pióra czy mnie w ciągnie czy tez nie bardzo. Ale dużo dobrego o nim słyszę, więc mam nadzieje, że się nie zawiodę. A Gra Geralda wydaje się interesująca. Zapraszam do siebie http://www.zaczytanaromantyczka.blog.pl

    1. Jeżeli dopiero zaczynasz z Kingiem to proponuje zacząć od „Smętarza zwieżąt” lub „Miasteczka Salem”. A to opasłe tomisko, które wypozyczylas to prawdopodobnie „TO” 🙂

  4. Jestem wielkim fanem książek S. Kinga, większość już mam za sobą, dlatego tak cieszę się, że wciąz tworzy i mam na co czekać. Gra Geralda jest jedna z lepszych, świetnie trzymających w napięciu książek. Oprócz tego moje ulubione to ‚Ręka mistrza” i lekko autobiograficzna ‚Historia Lisey’. Do tego kultowe opowiadania, na podstawie których powstały fantastyczne filmy (choćby ‚Stand by me’!). Pozdrawiam, Gustavo Woltmann

  5. W książkach Kinga to ja się osobiście gubię. Cały czas mam świadomość, że muszę ich jeszcze sporo przeczytać, ale to „sporo” wydaje mi się ogromem! Ostatnio czytałam Miasteczko Salem i jakoś szczególnie nie porwało.

  6. Nie przepadam za Kingiem. Ksiezke przeczytalam pomysl niezly, mozna bylo to lepiej wymyslec ale gdzie mi tam do Kinga 😉
    Ksiazka nie jest zla trzyma w napieciu i to calkiem dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s